Postępująca utrata kobiecości

Na jednym ze szkoleń usłyszałam coś co głęboko zapadło mi w pamięć.
Otóż, że utrata włosów dla kobiet jest większym ciosem niż np. utrata piersi na skutek masektomii. Dość mocno mnie to poruszyło i zastanowiło…no bo jak tu porównywać utratę piersi do utraty włosów.

Uzasadnieniem tej hipotezy jest fakt, że jeśli kobieta traci pierś to wie o tym jedynie grono najbliższych jej osób. Problem nie wychodzi na światło dzienne. Jeśli jednak tracimy włosy niezależnie od tego czy jesteśmy kobietą czy mężczyzną- widzą to wszyscy. Każdy dostrzega nasz problem i większość osób nas przez jego pryzmat ocenia.

Jest to na tyle stresujące, że powoduje szereg innych dolegliwości tj. spadek samooceny, drażliwość, bezsenność, apatię, wycofanie społeczne, problemy z funkcjonowaniem w związku itd. Dla takiej osoby utrata włosów jest równoznaczna z utratą kobiecości bądź w przypadku mężczyzn- męskości, dlatego nie możemy bagatelizować tego tematu. Trzeba szukać przyczyn takiego stanu rzeczy i podjąć odpowiednie kroki.

Osobie z takim problemem należy dokładnie wytłumaczyć mechanizm utraty włosów, przedstawić możliwości terapeutyczne , archiwizować efekty terapii, motywować do systematycznych działań , a jeśli problem jest bardzo nasilony lub nieodwracalny- przedstawić wszystkie alternatywy , aby osoba borykająca się z takim problemem odzyskała wiarę w siebie i mogła wrócić do normalnego funkcjonowania. Dla mnie to jedna z podstawowych i najważniejszych ról trychologa.